Zacznijmy od zgromadzonej wiedzy na temat holka - fakty i mity:

Podczas tematów związanych z kogą i wgłębianiem się w tematy ikonografii wpadłem na ślad holka gdańskiego datowanego na rok 1400 (wg niektórych źródeł na rok 1457: http://www.gdansk.ap.gov.pl/wystawyipublikacje/pieczecie/gdansk.htm )
Image

I to traktuję jako pierwszy fakt - znany jest nam wygląd holka gdańskiego. To właśnie rekonstrukcji takiego holka chcę dokonać.
A oto co na jego temat możemy znaleźć w "Dawnych Żaglowcach" Przemysława Smolarka:

"Proces stapiania się tych dwóch gatunków ilustruje, jak się wydaje, statek z pieczęci Gdańska z ok. 1400 r. Kadłub różni się od kadłuba dawnej kogi. Partia dziobowa wykazuje silniejszy wznios. Zamyka ją charakterystyczna stewa profilowana zewnętrznie, a wieńczy zrastający z kadłubem kasztel. W partii rufowej, niższej niż dziobowa, kasztel osiadł zupełnie na kadłubie. Rumpel jest całkiem niewidoczny i być może wbiegł do wewnątrz statku już poniżej linii relingu. Na wantach widzimy dokładnie szczeble drabinki sznurowej. Niemal identyczny wygląd ma statek z pieczęci Amsterdamu z 1418 r.

Holk był statkiem większym od kogi. Dawne kasztele zrastające się z kadłubem stają się jego ograniczonymi częściami i nabierając nowych funkcji (pomieszczenia prowiantowe, pomieszczenia załogi itd.) nadają jednostce specyficzny wygląd. Statek ma teraz niskie śródokręcie i wyższą rufę oraz dziób. W takiej charakterystycznej postaci przekazał nam typ holka rytownik pieczęci elbląskiej z 1424 r.

Mimo wymienionych modyfikacji koncepcje konstrukcyjne w budowne okrętowym północnej Europy zbliżały się do granic, których przekroczenie wymagałoby bardziej radykalnych innowacji. Statki żeglugi wielkiej były ciągle budowane na zakładkę i wyposażone w jeden żagiel rejowy. Przy stosowaniu zakładkowej metody poszywania burty zwiększanie wielkości okrętu możliwe było w praktyce tylko do pewnego momentu. Nie można też było w nieskończoność zwiększać powierzchni żagla, stanowiącego środek napędu statku."

Przekaz jest z 1963 roku (warto o tym pamiętać), zatem nie uwzględnia wyników badań nad wrakiem W-5 oraz wszystkich wyników badań z kogi bremeńskiej.

Zobaczmy teraz co pisze na ten temat Stefan Gulas z "Żaglowcach" (1985r.):
"Holk gdański z drugiej połowy XV w. miał nośność 800-900 t, musiał więc mieć już poszycie karawelowe. Statki z tym typem poszycia musiały być dobrze uszczelnione , ponieważ przewoziły sól morską z Zatoki Biskajskiej"

No i z tych dwóch przekazów wyłania się nam holk 1400 roku taki jak w Małym Modelarzu 3/2007 w opracowaniu Patryka Zuzańskiego:
Image

W samym opisie holka w MM nie ma żadnych rewelacji.Ale przyjrzyjmy się baczniej tej próbie rekonstrukcji:
Jak widać holk jest poszywany na styk, ma długość ok. 36 metrów, szerokość ok. 9,5 metra. 1 maszt rejowy z żaglem rejowym oraz bukszpryt przechodzący przez przedni kasztel. W części dolnej widach charakterystyczne dla tego okresu wystające belki wzmocnienia poprzecznego.

No właśnie. Tu zaczynają się moje pierwsze wątpliwości.
Wróćmy zatem do pierwszej pieczęci holka gdańskiego z 1400 roku. Osobiście nie potrafię się oprzeć wrażeniu że jednak holk posiada poszycie zakładkowe - a świadczą o tym wg mnie linie poprzeczne na kadłubie które mogą być odwzorowaniem zakładki oraz szeregi nitów osadzone na dolnej części każdej klepki - tak jak w przypadku poszywania klienkierowego, gdy łączy się klepkę z klepką:

Image

Dodatkowo w dolnej części kadłuba można zaobserwować wypuski wzmocnień poprzecznych tak charakterystycznych przy budowie na zakładkę. Podążajmy zatem dalej tym tropem. Jeżeli nawet założymy, że masz artysta odwzorowując holk popełnił błąd (choć przyjmuje się że ikonografia jest dosyć wierna) rysując te klepki i nawet jeżeli uznamy, że źle interpretujemy punkty rozszyfrowane przez mnie jako nity i wzmocnienia poprzeczne, zwróćmy uwagę na pieczęć z Amsterdamu z podobnego okresu:

Image
tu już nie ma żadnej wątpliwości o tym, że ten holk jest zbudowany na zakładkę. No ale nadal zostaje możliwy margines błędu. To nadal tylko przesłanki.

Jednak zastanówmy się co mogłoby oznaczać sytuacja, że moja interpretacja pieczęci jest prawidłowa?

I tu nasuwają mi się dwie główne koncepcje - albo potrafiono nawet wielkie holki budować w sposób zakładkowy (i stanowiłoby to nie lada sensację) albo potoczny holk gdański był mniejszy niż wynika to z opisów.
Gdzie zatem znajduje się mit, a gdzie prawda?

Tą zagadkę postaramy się rozwikłać w dalszych częściach.

Wróćmy zatem jeszcze na chwilę do planów z MM - tak jak napisałem, widoczne na rekonstrukcji są wypustki belek wzmocnienia poprzecznego. Zatem nie tylko ja mam wrażenie, że te belki na pieczęci występują, również pan Zuzański. Problem polega na tym, że wzmocnienia poprzeczne są charakterystyczne dla budowy skorupowej i poszywania na zakładkę, ale nie dla budowy karawelowej, tak jak to przedstawia pan Zuzański. Zatem "coś tu nie gra".
Co to może oznaczać? Wg mnie może oznaczać to 3 możliwości:

Albo wkradły się błędy w rekonstrukcję i tych belek wzmocnienia nie powinno być; Drugą możliwością jest hipteza, że istniała przejściowa forma budowania hoklów będąca wypadkową budowy szkieletowej i skorupowej, która łączyła wiele elementów z obu technik budowy; trzecia hipoteza - holk jednak był zakładkowy;

Druga teoria byłaby znów sensacyjna, bo nic dziś o takiej przejściowej szkole nie wiadomo.
Zatem zostaje teoria 1 - 3 - zatem znów wracamy do punktu wyjścia - na styk, czy na zakładkę? Wiemy już natomiast jedno - do rekonstrukcji z MM trzeba podejść sceptycznie.

To dopiero początek mojego nudnego i długiego wywodu. W tej chwili zdradzę, że pytanie - na styk czy na zakładkę? mam rozwikłane i uzasadnione konkretnymi faktami. Ale o tym później.
c.d.n.
Odpowiedzi
radek
radek Zamieszczam zatem następną część opisu:

Zostawmy na chwilę sprawę holka gdańskiego, żeby przyjrzeć się pewnemu sensacyjnemu odkryciu z dawnych lat - wydobyciem przez CMM wraka średniowiecznego statku oznaczonego jako W-5 Eksploracja dokonana została 17 października 1975. O wraku wiedziano już od 1960 roku, jednak przypuszczano, że jest to żaglowiec z XVI w. Dopiero z czasem ustalono, że statek jest statkiem średniowiecznym, który zatonął u wybrzeży Gdańska w wyniku pożaru.

A oto co wiadomo dziś na temat statku:
http://koga.net.pl/content/view/301/268/

Co z tego wynika: Miedziowiec był statkiem z ok. 1370(+-100 lat) roku, o budowie skorupowej, został zakwalifikowany jako holk. Biorąc pod uwagę że 1270 roku dopiero kształtowały się kogi, błąd raczej należy przyjąć w górę (czyli między 1370 a 1470) niż w dół. Oto zrekonstruowane wymiary statku:
długość całkowita: ok 24 m.
szerokość kadłuba: ok. 8 m.
wysokość: ok. 4 m.

Zatem cóż za wspaniały zbieg okoliczności: znaleziono wrak statku dodatkowo u naszych wybrzeży z okresu jaki nas interesuje!. Co więcej uważa się, że to holk.
Do "Miedziowaca" będziemy jeszcze nie raz powracać, ważne są natomiast jego wymiary określone na podstawie zachowanej stępki. Oto i szkic wykonany jeszcze przed wydobyciem wraku:

http://www.marmucommerce.com/Binaries/Binary8536/CopperShip.pdf

Dwa lata temu zakończyły się prace nad wrakiem, z całości niestety ostała się tylko część prawej burty:

Image

A oto zdjęcie wraku po wydobyciu:
Image

A oto co Marek Apard Kowalski (uczestniczący przy eksploracji wraku) pisze o nim "na goraco" ("Ostatni rejs Miedziowca Wydawnictwo MON 1977 - str.70):
"Na podstawie rozpoznania leżącego jeszcze na dnie wraku ustalono, iż wręgi stanowiące fragment jego konstrukcji mają wymiary 20 na 20 cm. Poszycie składało się z tzw. dłużyc, desek o szerokości 30 cm i grubości 5cm (pierwotnej długości nie ustalono). Szacunku tego dokonano na podstawie analogii historycznych, bowiem zachowały się szczątki podobnego statku o skromniejszych niż "Miedziowiec" wymiarach."

I na stronie 120 (już po wydobyciu):
"Statek zbudowany był z dębiny. Stępkę o długości około 17 metrów wykonano w całości z jednego pnia. Prosta, wychylona skośnie ku tyłowi, szeroka tylnica ma na bokach charakterystyczne zygzakowate wpusty, w które wsuwano końcówki klepek burtowych. Klepki poszycia poszycia układano na zakładkę i zbijano nitami żelaznymi zamykanymi wewnątrz na czworokątnych podkładach. Wzdłużne szwy pasów poszycia uszczelnione zostały pasmami z sierści zwierzęcej, a gdzieniegdzie mchem. Ciasno i gęsto rozmieszczone wręgi związane były z poszyciem drewnianymi kołkami w ten sposób, ża je czopowano z obu stron. Na wręgach wewnątrz statku jako osłonę burty przed naciskiem ładunku, a jednocześnie dodatkową osłonę kadłuba, układano grube i szerokie deski. Znalezione fragmenty dwóch belek poprzecznych, tych właśnie, które spowodowały naukową sensację, wskazują, że umacniały one kadłub, spinając poprzecznie obie burty, lewą i prawą. Belki te przypominają w swym typie podobne, znane z odkryć w Bremie i Kalmarze.

Prawdopodobnie "Miedziowiec" był statkiem trójmasztowym z dwoma kasztelami, dziobowym i rufowym, wysuniętymi dosyć znacznie poza obrys pokładu, a właściwie kadłuba. Jeden maszt znajdował się na kasztelu przednim, drugi na rufowym, trzeci na pokładzie, przesunięty jednak w stronę tylnego, rufowego kasztelu. Nie należy jednak wykluczać, że był jednomasztowcem. Zapewne znajdowały się dwa rzędy belek usztywnienia poprzecznego, a belek tych w każdym rzędzie było po sześć. Belki rzędu górnego pełniły zarazem funkcję pokładników. Tylnicę można określić jako dwuelementową - jej belka zewnętrzna zamykała zakończenia górnych poszycia burty, czyli desek stanowiących burtę. Sześć dolnych pasów wpuszczono w belkę wewnętrzną tylnicy."

Dziś przyjmuje się jako prawdopodobne, że był jednomasztowcem, jednak 100% pewności nie ma. Istnieje jednak hipoteza, że nasza pieczęć z 1400 roku to nasz "Miedziowiec". Jeżeli nawet tak nie jest to podobieństwo obu przekazów jest uderzające, a z naszego, rekonstrukcyjnego punktu wiszenia takie założenie możemy przyjąć.

Na koniec chciałbym przytoczyć jeszcze kroniki gdańskie, które opisują zatonięcia statków w tamtym okresie:
1349 - zatonęło podczas sztormów ok. 60 statków i łodzi żaglowych
1350 - na redzie portu gdańskiego i na Zalewie Wiślanym zatonęło około 50 statków
1351 - miało zatonąć ok. 50 statków na redzie gdańskiej
1473 - poszło na dno 5 żaglowców, w tym 2 z Lubeki i 2 ze Strzałowa(Stralsundu)
1488 - duże dwa statki rozbiły się na brzegu koło Gdańska
1493 - na wysokości dzisiejszej Gdyni zatonął duży holk, o którym wiadomo, że należał do niejakiego Jorgena, zapewne kupca Skandynawskiego
1509 - na redzie gdańskiej zatonęło podczas sztormu 17 statków należących do kupców lubeckich. W pobliżu Helu natomiast zatonęły 2 żaglowce
1511 - w pobliżu Helu zatonęły 2 duńskie okrędy wojenne. W tym samym roku flota lubecka napadła na konwój 250 statków zdążających z Gdańska do portów Europy zachodniej. Stało się to przed świtem, gdy załogi pogrążone były jeszcze we śnie. Konwój formujący się między Rozewiem a Helem został kompletnie zaskoczony. Umknęły tylko jednostki holenderskie "Wysoki Hiszpan","Pstrokata Krowa',"Osiołek","Długa Barka" i 16 innych lepiej uzbrojonych jednostek. Łącznie na dno poszło ok. 40 statków, zaś 60 zostało spalonych. Wspomniana eskadra duńska chciała wziąć odwet, ale ponownie górą byli lubuczanie.
1516 - w pobliżu Gdańska na dno poszły 4 statki podczas sztormu. W tym samym roku zatonęło 6 frachtowców szwedzkich.
1565 - na mieliźnie pod Wisłoujściem osiadł angielski frachtowiec należącu do kupca Williama Berkera. Wieloletnie próby podniesienia go nie dały rezultatu.
1581 - wyszedł z Gdańska w swój dziewiczy rejs wielki okręt zbudowany w tutejszej stoczni dla kupca weneckiego Giorgio Securo. Zatonął z pełnymi ładowniami wkrótce po opuszczeniu portu.
1606 - na dno poszedł holenderski statek z Emden oraz 13 statków zapełnionych zbożem i innymi towarami z Gdańska.
1627 - w czasie bitwy pod Oliwą zatonął szwecki okręt "Solen"
1628 - Szwedzi zatopili u ujścia Wisły dwa polskie okręty: "Tygrys" i "święty Jerzy". dodatkowo kołoHelu zatonął zuży, 36-działowy okręt szwedzki "Krystyna"
1635 - w Zatoce Puckiej zatonął duży szwedzki okręt z 300 ludźmi
1638 - na redzie zatonął gdański frachtowiec wyładowany towarami z Hiszpanii.
1694- sztorm zaskoczył statki na redzie gdańskie, wiele z nich poszło na dno

To wszystko znalazłem w książce "Ostatni rejs miedziowca" Marka Arpada Kowalskiego.

Dzięki dendrochronologii (badaniom słojów drzew) udało się uzyskać bardziej precyzyjne dane: drzewo użyte do budowy Miedziowca ścięto najpóźniej w 1399 roku, a na podstawie datacji tarcicy przyjmuje się, że statek zatonął ok. roku 1408 lub 1409.

No i popatrzmy na rok 1493 - zatonął duży holk. Zatem przyjmiemy ( z ograniczonym zaufaniem), że "Miedziowiec" był mniejszym lub średnim statkiem (bo nie ma o tym oddzielnej wzmianki).

Ale dlaczego o tym piszę? Bo chcę się odnieść do postawionych wcześniej pytań. Na styk, czy na zakładkę? Jakie były rozmiary holka.

Zbierając te wszystkie fakty doszedłem do następujących wniosków, mając nadzieję, że nie popełniam błędów myślowych:
- z powyższych materiałów już można założyć, że istniał holk o poszyciu zakładkowym który przypomina holk z pieczęci z 1400 roku. Był on jednak mniejszy niż to się potocznie uważa. Czyli miał nośność ok 300 ton i ok 25 metrów długości, 8 metrów szerokości.

- nie ma pewności, że w ogóle istniał tak duży holk jak zaproponowany przez pana Zuzańskiego; dodatkowe wątpliwości budzi jego próba rekonstrukcji; Nie skreślajmy jednak w całości tego opracowania, jednak jego sylwetka w dużej mierze (po przeskalowaniu) oddaje nasz holk.

- chcę jeszcze przytoczyć jeden aspekt - koga bremeńska jest datowana na 1380 rok. Koga elbląska na 1350. Czy przez te niecałe 50 lat dokonano aż takiego skoku technologicznego, że nauczono się robić statki o budowie szkieletowej i dwukrotnie większej nośności? Nie jest to niemożliwe, ale wzbudza moje wątpliwości.

W związku z tym zamierzam dokonać próby rekonstrukcji holka z 1400 roku który będzie przy okazji próbą rekonstrukcji 'Miedziowca". Będzie jego rozmiarów, poszywany na zakładkę, budowany metodą skorupową. Zamierzam od początku rozrysować jego plany. W fazie początkowej dokonam szeregu szkiców, które następnie zamienię na konkretne rysunki techniczne.

Ale to w dalszych częściach. Ciekawostek mam nadzieję, będzie jeszcze więcej niż do tej pory.
10 lat temu
loader
loader
Attachment